Chyba każde miasto może pochwalić się dużą ilością takich sklepów. To, co nam oferują można określić prosto i zwięźle : mydło i powidło.. począwszy od bielizny, skończywszy na żyrandolu. Wielki „boom” na tego typu miejsca pojawił się około czterech lat temu. Wtedy były jeszcze czymś niespotykanym i wszyscy dopatrywali się pułapek. Nie dopatrzyli się, ale za to sami zapoczątkowali tworzenie ich. Wcześniej witały nas szyldy „Wszystko po 4 złote” i było to rzeczywiście dokładnie wszystko w ten samej cenie. Teraz do łez potrafi rozśmieszyć paradoks : „Wszystko po 4 złote i nie tylko”. W afekcie okazuje się, że za cztery złote możemy kupić tylko najbardziej tandetne produkty, a reszta może kosztować nawet 50. Kolejny chwyt marketingowy, na który dajemy się nabrać. Weszliśmy do sklepu z nadzieją znalezienia ładnych, tanich rzeczy. Tanich niestety nie mieliśmy przyjemności odnaleźć, ale są ładne.. I drogie, ale to już szybko nam umyka i mimo wszystko kupujemy je. Zabawne. Nie można zaprzeczyć jednak temu, że niektóre z tych sklepów „za czwórkę” rzeczywiście są wiarygodne i można kupić tam wiele przydatnych rozmaitości. Lecz nie łudźmy się, że ich jakość będzie zdumiewająco dobra, zwłaszcza jeśli chodzi o kosmetyki czy perfumy- zdecydowanie nie są to produkty dobrego gatunku, raczej jest to najniższa półka. Ale cóż, adekwatna do ceny, taka jest prawda. Możemy mieć prawie stuprocentową pewność, że używając tamtejszych szminek czy dezodorantów nabawimy się uczulenia. W kupowanie takich produktów w tego typu sklepach raczej nie inwestujmy, bo jeżeli chodzi o zdrowie, najlepsze są sprawdzone firmy. Ale raczej nieszczególnie zależy nam chyba na jakości na przykład spinaczy do wieszania bielizny lub wieszaków i jeżeli mamy do wyboru kupić je za 4 złote za komplet niż po 1 złoty każdy osobno w innym sklepie, to.. chyba sami wiemy, co zrobimy. Stąd sklepy z artykułami po 4 złote mają swoje dobre i złe strony. O ile faktycznie znajdziemy tam produkty kosztujące właśnie tyle, a nie dziesięć razy więcej.