Niejednokrotnie spotykaliśmy się ze sprzedawaniem produktów „z kocyka”- rozumiemy przez to objazdowe stoiska na ulicach, giełdach, bazarach. Produkty oferowane przez takich sprzedawców to rzeczy.. raczej bardzo unikalne. Zazwyczaj to towary nieprzydatne im samym- kasety wideo, maszyny do pisania, książki, budziki, używana odzież, biżuterię. Czy warto kupować na „kocykowych stoiskach”? W zasadzie nie widać przeciwwskazań. Rzeczy te na pewno są unikatowe, zazwyczaj są to bowiem pojedyncze sztuki i czasem można znaleźć coś naprawdę niesamowitego. Czasem możemy spotkać się z określeniem takiego zjawiska mianem „pchli targ”, ale wówczas mamy na myśli dużo większe „przedsięwzięcie”. Od czego właściwie wzięła się nazwa pchli targ? Narodziła się najpewniej w Paryżu, gdzie jeden z bazarów został nazwany Marché aux puces, co po przetłumaczeniu na język polski oznacza „bazar z pchłami”. Obecnie pchle targi najbardziej spopularyzowane są głównie w USA, Holandii czy Wielkiej Brytanii. Na pewno plusem takich targów są niskie ceny (jeśli umiemy się targować, to są to naprawdę niskie kwoty), gdyż sprzedawcy nie wkładają w pchli targ pieniędzy i zależy im na pozbyciu się staroci przy jednoczesnym wzbogaceniu się. Warto jednak mieć na uwadze to, że zakupione tam płyty CD lub płyty z filmami najczęściej są pirackie, a za posiadanie takich grożą wysokie grzywny. Często nieświadomi tego ludzie zakupują takie „bajery”, będąc pewnymi, że są oryginalne- szczególnie jeśli sprzedawca jest bardzo przekonujący. Nie oszukujmy się jednak, chyba każdy wie, ile kosztują płyty w sklepach muzycznych! W każdym bądź razie jest to dobra okazja dla ludzi, którzy lubią poszperać w starociach i czerpać satysfakcję z nabywania ciekawych, niespotykanych rzeczy. Czasem jest nawet możliwość wymiany rzeczy i jest to jedna z głównych idei pchlich targów. Mimo upływu czasu, tego typu sprzedaże są wciąż szeroko popularne i zauważalne, nawet na.. przystankach autobusowych!